Wednesday Martin - Naczelne z Park Avenue.

Frank Sinatra kochał to miasto, pisał o nim piosenki, jego ukochany Nowy Jork. Dla jednych to synonim bogactwa i spełnienia dla innych to pępek świata, miejsce, gdzie od bycia nikim do bycia kimś ważnym, dzielą nas tylko małe kroki. Jednakże w każdym ideale mieści się odrobina zepsucia. 
Książka Wednesday Martin to wyprawa do nieosiągalnego świata bogaczy i ich zwyczajów oraz życia. Autorka bazuje na własnych doświadczeniach życiowych, pokazuje nam krok po kroku jak wygląda aklimatyzacja w tym enigmatycznym świecie matek z dziećmi na Upper East Side. Niejednokrotnie jej historie sięgają wręcz fantazji i są dla wielu czytelników szokiem i niedowierzaniem.
Wystarczy wspomnieć o dążeniu do ideału. W Upper East Side nie ma miejsca na półśrodki bądź pół produkty. Jest się albo idealnym albo nikim Dlatego tak wiele kobiet biegnie tam przez życie w niewiarygodnym tempie, gubiąc po drodze same siebie. Granica między szaleństwem a ideałem jest niewielka, matki Nowego Jorku sięgają po najcięższe działa aby jak najlepiej wychować swoje dzieci, by wysłać je do jak najlepszych szkół, napędzając tym samym wyścig szczurów, często stąpając po trupach. 
Dla matki w życiu najważniejsze jest jej dziecko oraz jego dobrobyt. W Nowym Jorku jest to wyjątkowo stygmatyzowane. Dziecko to wyznacznik statusu w stadzie Matek Upper East Side, im lepiej prowadzone, tym większy szacunek wzbudza się wśród innych rodzin. Kobiety Nowego Jorku to kury domowe, rzadko kiedy są to zawodowo aktywne osoby. Pomimo wysokiego wykształcenia poświęcają się budowaniu i rozwijaniu swojej rodziny. Mężowie są osobami trzecimi, to chodzące o dwóch nogach konta bankowe, które przesyłają matkom wystarczającą ilość pieniędzy. Czy te kobiety są szczęśliwe?, moim zdaniem, nie mają one czasu na takie rozważania. Ich plany są napięte, grafiki przepełnione kinderbalami na najwyższych szczeblach. A pomiędzy? wypady do psychiatry na naprawę samopoczucia i zszarganych nerwów, w walce o idealne dziecko, idealnego męża i o idealną rodzinę.
Obraz przedstawiony w książce "Naczelne z Park Avenue" to nie najpiękniejszy możliwy krajobraz, to raczej przerażająca wizja zatracenia. Ciekawym jest w tej powieści nawiązanie do prawdziwych naczelnych, przyrównanie kobiet z Nowego Jorku do goryli i ich zachowania. Autorka jest antropologiem co w świetny sposób łączy z pulsującym życiem nowojorczyków. 
Muszę przyznać osobiście, że po lekturze "Naczelnych.." byłam zdrowo zaszokowana i nie dowierzałam, że to prawda, że takie życie jest realne. Często oglądamy amerykańskie seriale bądź filmy pełnometrażowe o życiu wyższych sfer, ale nigdy nie przypuszczałabym, że prawda może być tak przerażająca.


Serdecznie zapraszam Was do lektury, jest to na pewno niesamowita podróż do nie tak odległego nam świata. Być może, niektóre z Was, matek, zobaczy czego nie należy robić aby być szczęśliwym albo chociaż przemyśli, co tak na prawdę w życiu się liczy.

Pozdrawiam Was i całuje
Love-Read-Sleep

Popularne posty z tego bloga

F. Scott Fitzgerald - Dla Ciebie moge umrzeć i inne zagubione opowiadania.

Mali Bogowie: O znieczulicy polskich lekarzy / Jak umierają Polacy - Paweł Reszka

"Człowiek, który widział więcej" Eric Emmanuel Schmitt